Hugh Johnson – legenda, guru, krytyk

Hugh Johnson – legenda, guru, krytyk – a za tym wszystkim kryje się po prostu ciepły, miły człowiek.
Do egzaminów sommelierskich wkuwałam jego Atlas od deski do deski. Kiedy dostałam propozycję tłumaczenia Hugh Johnsona podczas gali w Dworze Sieraków, siedziałam w Czułym Barbarzyńcy, jak zawsze przykuta do laptopa, planując przyszły wygląd stoiska Kobiety i Wino podczas targów Enoexpo. I oto nagle niespodziewanie przychodzi e-mail.

Z radością przyjęłam propozycję, choć już po chwili zastanawiałam się czy sobie poradzę –  przecież to tak ważna osoba w świecie wina – podjęcie tego wyzwania z pewnością będzie wiązało się z  pewną odpowiedzialnością. Hugh miałam poznać dzień wcześniej na degustacji win polskich. Mimo początkowych wątpliwości, szybko zdecydowałam się podjąć zadanie. Jakiś czas później jechałam już na wspomnianą degustację win polskich.  Po drodze otrzymałam całkiem nieoczekiwany telefon. „Wiesz mamy taką  prośbę : czy dzisiaj też będziesz mogła tłumaczyć Hugh?” Mój spokój nagle zniknął, przyspieszyłam, zastanawiając się czy zdążę dojechać na czas. Udało się. Po skończeniu wywiadu z Wojtkiem Bońkowskim zostaję przedstawiona Hugh Johnsonowi. Uśmiechnął się szczerze, poprosił żebym głośniej mówiła  (bo zdaje się, że ze stresu obniżyłam ton głosu) i uprzejmie mnie przywitał. Zastanawiałam się przez moment, jak rozpocząć rozmowę, ale to on błyskawicznie przejął inicjatywę i sprawił, że od razu poczułam się dobrze w jego towarzystwie.

Degustując wina polskie, Hugh dzielił ze mną swoje uwagi. Niezwykle podobały mu się etykiety z winnicy Kresy, gdyż uważa, że powinniśmy akcentować twarze – to one przykuwają uwagę. Mówiąc o winach białych, miał pewne zastrzeżenia co do skupiania się przez polskich producentów win głównie na uprawie hybryd i nie odnosił się szczególnie pozytywnie do popularnego w Polsce szczepu seyval blanc. Jego zdaniem, mamy olbrzymi potencjał w produkcji wina musującego,  co zobrazował analogicznym przykładem udanej produkcji win musujących w Wielkiej Brytanii. Winem, które najbardziej go zaciekawiło, był Regelt z Winnicy nad Jarem oraz  wino likierowe z winnicy Golesz. Wywiązała się również ciekawa dyskusja: czy promując polskie wina powinniśmy promować szczepy, czy też markę. Szczepy takie jak rondo lub regent nie mają szans na światową sławę i nigdy nie będą tak rozpoznawalne jak szczepy międzynarodowe. Zdaniem Hugh, powinniśmy się więc bardziej skupić na promowaniu marki – producenta, bądź też konkretnego wina. Ciekawym przykładem sukcesu polskiego wina o którym dyskutowaliśmy jest seria win Noole z Pałacu Mierzęcin, które stały się flagowym winem producenta i jednocześnie rozpoznawalną marką. Podsumowując, Hugh Johnson powiedział polskim winiarzom, że choć jeszcze wiele jest do zrobienia, to ma nadzieję, że w kolejnej ósmej edycji jego Wielkiego Atlasu Świata Win  pojawi się informacja o polskich winach.

Następnego dnia poznałam Judy Johnson, która w przemiły sposób nie tylko mnie przywitała, ale jednocześnie zaprosiła, bym usiadła obok niej, co dało mi ciekawą perspektywę spędzenia wieczoru . Oprócz tłumaczenia, miałam przyjemność po prostu porozmawiać z Panią i Panem Johnson.
Ponieważ wcześniej opowiadałam Judy o stowarzyszeniu Kobiety i Wino, w odpowiedzi usłyszałam od niej historię o książce Wine – A woman’s guide, którą napisała jej córka Kitty Johnson.  Z obawy przed krytyką ojca oddała książkę do druku, nie pozwalając mu jej przeczytać. Po wydrukowaniu przyniosła egzemplarz i wręczyła tacie. Hugh zostawił ją i Judy na kilka godzin, by oddać się lekturze, a one dwie siedziały w kuchni i czekały na werdykt. Po powrocie Hugh z poważną miną powiedział krótko – „ Nie jest zła”.  W ustach znanego krytyka słowa te można by uznać za nie lada pochwałę.

Wieczór obfitował w miłe niespodzianki, które co chwilę zaskakiwały Państwa Johnsonów. Film edukacyjny, który nakręcono wiele lat temu wraz z udziałem późniejszych brytyjskich gwiazd ekranu oraz samego Hugh Johnsona, wywołał łzy wzruszenia i serię miłych wspomnień zza kulisów. Film, jak się okazało, był nagrywany w salonie Państwa Johnsonów. Rozmawiając z Judy zrozumiałam, jakim  niesłychanie ważnym filarem jest ona sama w karierze zawodowej Hugh Johnosona i co musiała poświęcić, byśmy my, winomaniacy, mogli czytać, odwoływać się i cytować kultowe publikacje Hugh Johnsona. Mówi się, że za każdym mężczyzną sukcesu stoi kobieta sukcesu. Przykład państwa Johnsonów pokazuje, że słowa te mają w sobie wiele prawdy.

Artykuł ukazał się wcześniej w Czasie Wina

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − two =